Dostałem się na Architekturę! I co teraz? Poradnik dla studenta – część III

Jeśli nie przeczytałeś jeszcze wcześniejszych części poradnika dla studenta to radzimy od nich zacząć:

Studencka zmora, czyli "czas na sesję"!

Wiecie już, jakie nowości czekają Was na nowej ścieżce edukacji. Większość z Was ciekawi jednak najbardziej, jak wygląda proces oceniania Was w obrębie całego semestru.

Otóż studia, to nie szkoła. Tu musicie nastawić się na nieco więcej pracy, wysiłku i poświęceń. Wkraczacie bowiem w kolejny etap Waszego życia. Na studiach stajecie się nieco bardziej anonimowi. Tu nikt nie będzie Wam pobłażał, ani głaskał Was po głowie. Jeśli coś zawalicie, w Waszym interesie będzie, by nadrobić zaległości i podejść do drugiego terminu. Nikt nie potrzyma Was wtedy za rączkę. Musicie wiedzieć, że na architekturze sama sesja to już tylko pewnego rodzaju domknięcie Waszej pracy i dopięcie semestru na ostatni guzik. Prawdziwa walka czeka Was bowiem już kilka tygodni przed egzaminami.

Kolokwium

Zacznijmy jednak od bieżących zaliczeń. Od czasu do czasu na zajęciach przeprowadzane są kolokwia. Można je porównać do szkolnych kartkówek lub sprawdzianów z danego materiału. Nie są one częstym zjawiskiem na większości przedmiotów, dodatkowo prowadzący informują o terminie i sposobie przeprowadzenia ich.

Są jednak takie przedmioty, jak matematyka, których zaliczenie uzależnione jest właśnie od ocen z kolokwiów. Podkreślam jednak, że kolokwia nie będą Wam straszne i należą raczej do przyjemniejszych zaliczeń na pierwszym roku. Wystarczy poświęcić odrobinę czasu i uwagi danej partii materiału i bez problemu poradzicie sobie ze zdaniem każdego z nich.

Klauzura

W harmonogramie semestru z budownictwa, czy materiałoznawstwa, przewija się zaliczenie określane mianem klauzury. Rangą ma ona podobny stopień, co kolokwium, jednak różnią się one formą przeprowadzenia. Klauzura jest bowiem zaliczeniem rysunkowym i w przypadku każdego przedmiotu wiążą się one z różnym stopniem trudności. O ile klauzura z rysunku, czy materiałoznawstwa, mogą zostać uznane wręcz za “przyjemne”, jeśli wykażecie się umiejętnościami zdobytymi na zajęciach, klauzurze z budownictwa trzeba poświęcić znacznie więcej czasu. Zakres materiału jest spory, a zaliczenie to nie należy do najłatwiejszych. Warto więc słuchać uwag prowadzących, przykładać się do projektów i uczęszczać na wykłady. Dodatkowo zgłębianie wiedzy we własnym zakresie, jest niezwykle istotne.

Musicie wiedzieć, że na tym kierunku kolokwia i klauzury nie występują aż tak często, jak na innych kierunkach. Wynika to z faktu, że zaliczenie semestru z większości przedmiotów, w znacznym stopniu opiera się na Waszych projektach. Obecność na zajęciach, zaliczanie przeglądów, oddanie w terminie projektu- to wszystko ma wpływ na Wasze wyniki. Dlatego właśnie wyżej podkreślałam Wam, jak ważna jest systematyczność na tych studiach.

Tu nie chodzi o kucie, które można odkładać aż do ostatniej chwili przed egzaminem. Tu macie do czynienia z pracą, która wymaga wyuczenia pewnych przyzwyczajeń i schematów. Praca w zawodzie opierać się będzie na terminowości i tego właśnie będą Was uczyć na tych studiach. W tej branży liczy się fakt, że jesteście punktualni i wywiązujecie się z założonych deadline’ów. Wasze opóźnienie w przyszłości, może bowiem spowodować opóźnienie pięciu innych branżowców. Na braku dyscypliny, ucierpi więc nie tylko Wasza reputacja, ale również kilku innych osób. Zastanówcie się, ile osób w takiej sytuacji, chciałoby pracować z kimś, kto pozbawił ich dobrej opinii.

Egzaminy

Kiedy uda Wam się przebrnąć przez oddania projektów i kolokwia, czeka Was w sesji już tylko kilka egzaminów. To końcowa forma zaliczenia i choć wspominałam, że dla studentów architektury, to już tak naprawdę ostatnia prosta, to mimo wszystko nie należy ich bagatelizować. Obejmują one bowiem przeważnie najszerszy zakres materiału, mogą przybierać formę ustną, bądź pisemną, czas ich przeprowadzania może wynosić nawet do kilku godzin. Jednak musicie wiedzieć, że po całym miesiącu walki o zdanie poszczególnych przedmiotów, podejdziecie do egzaminów już z niego większym spokojem. Dodatkowym pocieszeniem jest fakt, że w momencie, w którym Wy już skończycie sesję, ponieważ egzaminów po pierwszym semestrze jest bardzo mało, większość Waszych znajomych z innych kierunków, będzie dopiero rozpoczynać tę walkę.

Sesja

Sesja na architekturze trwa cały miesiąc. Czy to prawda? Owszem. Tak, jak wspominałam, na tym kierunku egzaminy nie są największym postrachem. Ostatni  miesiąc semestru, to czas, w którym wiele rzeczy spadnie Wam na głowę.

Nagle okaże się, że w jednym tygodniu musicie wydać trzy projekty. Po drodze zaczną się zaliczenia, liczba kolokwiów wzrasta, “to do list” zacznie się wydłużać, a kalendarz będzie się nieubłagalnie wypełniać. Po raz pierwszy od października przyjdzie Wam wykuć teorię z niektórych przedmiotów. Odniesiecie wrażenie, że weszliście w jakieś piekło, z którego nie ma wyjścia. Zapewniam Was jednak- przechodzi przez nie każdy student i większość z nas wychodzi z tego obronną ręką. Nie jestem tu po to, żeby Was okłamywać, więc powiem wprost- pierwsza sesja nie będzie dla Was prosta. Nie jest dla nikogo. Jeśli jednak chcecie przejść przez nią chociaż odrobinę lżej, poniżej otrzymujecie ode mnie pakiet rad, których nikt nie udzielił mnie, a które powinnam była usłyszeć.

Praca w grupie

To jest coś, czego osobiście nie znosiłam. Jestem typem indywidualistki, wszystko zawsze chciałam robić sama. Ten kierunek jednak uczy, że bez dobrego grona znajomych, można w życiu co najwyżej wziąć i zginąć. Jak już wiecie, te studia to prawdziwa mieszanka skrajnych przedmiotów. Z jednych będziecie lepsi, z innych gorsi. Jeśli nie będziecie przyjmować pomocy od innych i sami nie będziecie jej dawać, sesja nie tylko stanie się dla Was ciężka. To będzie dla Was wojna, której możecie nie udźwignąć. Dobra wataha to coś, co sprawi, że oszczędzicie czas, nerwy i zdrowie.

Działanie krok po kroku

Nie narzucajcie sobie zbyt dużo na raz. W miesiącu sesji najważniejsze jest, żeby mieć jakiś plan i się go trzymać. Grunt, to nie wpadać w panikę i odhaczać rzeczy z listy po kolei. Taki system sprawi, że nie będziecie mieli czasu na myślenie o tym, co Was czeka, bo będziecie skupieni na bieżących zadaniach. 

Nie traktujcie zaliczenia całego semestru jako jednej wielkiej masy obowiązków, bo może Was to przytłoczyć na pierwszej sesji. Starajcie się odseparować od siebie poszczególne zadania, skupiać się na możliwie jak najmniejszej liczbie przedmiotów i zaliczeń na raz. Zamykajcie sprawy po kolei- jeśli uda Wam się przebrnąć przez jedną, zabierzcie się za następną. Oczywiście czasem pewne rzeczy będą się zazębiać i trzeba będzie sobie z tym poradzić. Ważne jest jednak to, żeby nie wpadać w panikę. Dzielcie się zadaniami, pracujcie według przemyślanego planu, a gwarantuję, że wszystko skończy się pomyślnie.

Nie martwcie się niepowodzeniem

Łatwo mówić- wiem. Szczególnie, że jako osoba nad-ambitna, bardzo mocno przeżyłam pierwsze skierowane do mnie “NIEZALICZONE”. Dlatego też wiem, że to nie jest coś, z czym każdy sobie łatwo poradzi, a jest to coś na co musicie się nastawić.

 Studia są niestety częściowo pewną loterią. Jeśli uda Wam się zaliczyć wszystko w pierwszych terminach- możecie sobie pogratulować. Nie ma natomiast na to reguły. Noga podwinąć Wam się może na każdym kroku i zaliczenie lub nie, może nie być zależne od Was. Czasem wystarczy drobna pomyłka, która zaważyć może na Waszej ocenie. Czasem chcąc ratować jedną rzecz, może Wam się zdarzyć zawalić drugą. Trzeba umieć wybrać, co jest ważniejsze do zdania, a co w razie czego, można przełknąć i do czego można podejść drugi raz. Musicie nastawić się na pewne wybory, których trzeba będzie dokonać. Ważne jest jednak, by podejść do sprawy rozsądnie. 

Nie da się zawsze zdawać wszystkiego w pierwszym terminie. Jeśli poznacie osobę, której się tak udaje, wierzcie mi- prędzej czy później trafi się coś, czego nie przewidzi. Tak już jest, że w życiu od czasu do czasu trzeba ponieść porażkę, żeby wyciągnąć z niej wnioski. Starajcie się chłodno oceniać siebie samych- patrzcie na siebie przez pryzmat wiedzy, wkładu pracy, czystości sumienia. Jeśli ciężko nad czymś pracowaliście, a mimo wszystko się nie udało- postarajcie się znaleźć wytłumaczenie, braki w wiedzy, czy mogliście coś przeoczyć, pominąć. Może skupialiście się na czymś innym za bardzo. Może coś Was rozproszyło. Jeśli do tego dojdziecie, na spokojnie podejdźcie do tematu drugi raz i z pewnością się powiedzie. Zaliczeń na studiach jest mnóstwo. Jeśli w ciągu całego roku na 30 zaliczeń, oblejecie 2, czy nawet 5, to nie robi z Was “złych studentów”. Nie ma co się łamać, przecież jesteśmy tylko ludźmi :)

Rozmawiajcie ze sobą

To dosyć śmieszna rada. Wiem jednak z własnego doświadczenia, że nikt na pierwszym semestrze nie chce okazywać słabości wśród ludzi z kierunku. Wszystkie wątpliwości i emocje tłumi się w sobie. Zacznie w Was rosnąć przekonanie, że wszyscy wokół są “kozakami”, a Wy ledwo wyrabiacie i generalnie macie wszystkiego dosyć. Przejdzie Wam przez myśl, że się nie nadajecie, że jesteście za słabi, że to dla Was za dużo, że chcecie to rzucić. To zjawisko, które ma miejsce na każdych cięższych studiach i uwierzcie mi- to myśli, które nachodzą KAŻDEGO. Nieważne, czy ktoś walczy o stypendium, czy stara się utrzymać przeciętny poziom, czy leci na trójach, żeby tylko się prześlizgnąć. Miałam do czynienia z każdym typów osób i kiedy już się na siebie otworzyliśmy, okazało się, że każdy z nas przechodzi przez te same kryzysy. Jednym jest ciężej, innym lżej. Jednak pierwsza sesja to dla większości z Was nowość i na swój sposób każdy będzie przeżywał gorsze momenty. Nie ma co tłumić w sobie emocji- dużo lepiej żyje się ze świadomością, że tak naprawdę każdy przechodzi wtedy przez to samo i że nie jesteście w tym sami. Nie ma chyba bowiem gorszego uczucia, niż wrażenie wyalienowania. Pamiętajcie, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i każdy w pewnym momencie ma ochotę rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady ;)

Chciałabym dodać na zakończenie, że wybraliście ciężki, pracochłonny i wymagający kierunek. Natomiast, jako osoba, która fatalnie znosi porażki i którą wiele nerwów kosztowało przebrnięcie przez pierwsze z nich, muszę Wam z czystym sumieniem powiedzieć, że nie żałuję swojego wyboru. Nie powiem Wam, że było mi łatwo, bo nie było. Przeszłam mnóstwo kryzysów, a to ile razy dzwoniłam do rodziców, informując ich, że rzucam te studia, wiedzą tylko oni (pozdrawiam mamę i tatę :D). Jednak w przeciągu tego roku, było tyle momentów satysfakcji, że chyba nie potrafiłabym tego zliczyć.

Nie wspominając już o fakcie, że nie wyobrażam sobie siebie na innym kierunku. Robimy coś imponującego, ciekawego i inspirującego. Nie kujemy tu suchych formułek, które od czasu do czasu trzeba powtórzyć. Działamy praktycznie, zdobywamy nie tylko wiedzę, ale też znaczne umiejętności w najróżniejszych dziedzinach. Robiąc projekty, możemy spotykać się ze znajomymi ze studiów, dyskutować, rozmawiać, słuchać muzyki, czy oglądać seriale w tle. Nasze wykształcenie  opiera się na pewnym procesie, na rozwijaniu się poprzez bezustanną pracę nad projektami, rozwiązywanie problemów, popełnianie błędów i wyciąganie z nich wniosków. To nie wiedza, którą można posiąść, czytając książki. To wiedza nabyta na własnym doświadczeniu i doświadczeniu naszych prowadzących. To niezwykłe studia, do których potrzeba niemało siły i samozaparcia. To niezwykłe studia, które otwierają niezliczoną ilość opcji do wybrania. Bo kto powiedział, że student architektury zostanie architektem? :)

Kochani, mam nadzieję, że tym artykułem odpowiedziałam na wszelkie Wasze pytania i wątpliwości. Nie chciałabym, żeby ktoś się przestraszył tego, że jest ciężko, ale też nie miałam zamiaru okłamywać Was, że nie jest. Jednak pomimo całej tej otoczki związanej z ilością pracy, wierzcie mi- bardziej satysfakcjonującego kierunku chyba nie mogliście wybrać :). W razie jakichkolwiek pytań, zachęcam Was do kontaktu- chętnie odpowiem na wszystko, czego nie udało mi się zawrzeć w artykule.

Chciałabym, żebyście wiedzieli, że trzymam za Was kciuki i mocno Wam kibicuję! Jestem z Wami całym serduszkiem i gdybyście w trakcie studiów mieli jakiekolwiek pytania- odzywajcie się. Jak mało kto wiem, jak ważne jest, żeby mieć kogoś starszego, kto poprowadzi Was momentami za rękę (a tu pozdrawiam wszystkich moich starszych ziomeczków, którzy ciągnęli mnie w górę <3). Pamiętajcie, że oprócz ekipy na Waszym roku, dobrze jest mieć wsparcie kolegów i koleżanek ze starszych roczników. Nikt Wam lepiej nie doradzi, jak uporać się z problemami, niż oni.

Trzymajcie się i do kolejnego artykułu!

Autor Poradnika dla studenta

AK

Zostaw komentarz

Przeczytaj też